SKRAJNE PUNKTY POLSKI

[Ten wpis powstał w ramach obchodów 10. rocznicy istnienia projektu Slow Road by Mazda]

Zebranie wszystkich najdalej wysuniętych punktów w Polsce to przede wszystkim ciekawa przygoda, ale również niezapomniana lekcja historii i geografii. Na przestrzeni wieków granice naszego państwa ulegały licznym zmianom. Chcąc odwiedzić wszystkie skrajne punkty Polski, trzeba odbyć niemałą podróż. Odległość między Jastrzębią Górą a Opołonkiem to ponad 720 km w linii prostej z północy na południe. Okolice Zosina na wschodzie z okolicami Cedyni na zachodzie dzieli podobna odległość. Odwiedzenie tych wszystkich „skrajności” zajęło mi niemal dekadę. Do kolekcji brakowało mi wschodniego punktu i właśnie tam ruszyłem nową Mazdą CX-5. Nim dotarłem do celu, musiałem wykonać pewien bardzo ważny telefon… Posłuchajcie.

Dobra zabawa

Zanim przejdę do szczegółowego opisu punktów, chcę zaznaczyć, że ich zbieranie to przede wszystkim dobra zabawa. Nie chodzi tu o matematyczną dokładność, a – jak można przekonać się w terenie – punkty te mają charakter symboliczny. Gdyby na zachodzie chcieć dokładnie stanąć z linijką w ręce w takim miejscu, trzeba by wejść do… Odry. Podobnie w Jastrzębiej Górze – stoi tam pomnik Gwiazda Północy, a na plaży biało-czerwony słup. Ani jedno, ani drugie nie znajduje się dokładnie w miejscu współrzędnych geograficznych oznaczających skrajny punkt.
Turysta nie jest geodetą i moim zdaniem nie liczy się dokładność co do metra, a bardziej poczucie symbolicznego „końca”. Tego, że już dalej nie da się być na północy, południu, wschodzie czy zachodzie. I tu dochodzimy do pewnego „południowego” paradoksu. Z lekcji geografii wiemy, że na południu skrajnym punktem Polski jest szczyt Opołonek. Jest to prawda, ale dostać się na niego jest bardzo trudno. Od polskiej strony jest to możliwe tylko raz w roku, 11 listopada, podczas zorganizowanej wycieczki przez Bieszczadzki Park Narodowy. Liczba miejsc jest mocno ograniczona i w 2025 roku po 5 minutach od otwarcia zapisów została wyczerpana. Co w takiej sytuacji? Ja uznałem, że źródła Sanu pełnią rolę punktu, do którego można dotrzeć bez problemu (choć nie bez wysiłku). Dalej się „nie da”. Warto również podkreślić, że na Opołonek legalnie można wejść szlakiem od strony ukraińskiej.

Północ – Jastrzębia Góra

Przez wiele dekad na lekcjach geografii uczono, że na północy skrajnym punktem Polski jest Przylądek Rozewie. Możliwość wykonania dokładnych pomiarów zdetronizowała jednak przylądek na rzecz plaży w Jastrzębiej Górze. Różnica między nimi to… około 2 metry. Przyznam, że osobiście dużo bardziej podoba mi się plaża w Rozewiu, gdzie brzeg jest kamienisty, a za plecami pnie się w górę stromy klif porośnięty buczyną. W Jastrzębiej Górze od 2001 roku stoi pomnik Gwiazda Północy. Dojście do niego prowadzi m.in. ulicą Norwida. Poza sezonem wakacyjnym miejsca do zaparkowania samochodu można poszukać przy pobliskiej ulicy Słowackiego. Pomnik to jednak dopiero połowa sukcesu. Na plaży poniżej stoi charakterystyczny słup w kolorze biało-czerwonym. Zejście z klifu prowadzi schodami z bulwaru nadmorskiego lub przez wejście na plażę nr 23. Trudno się tam zgubić, bo w zasadzie jest to centrum miejscowości wypoczynkowej i wszystko jest doskonale oznakowane.

Pomnik Gwiazda Północy
Parking

Południe – Opołonek lub źródła Sanu

Informacji o przejściu w kierunku Opołonka należy szukać na stronie internetowej Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Wycieczka odbywa się co roku 11 listopada i może w niej wziąć udział maks. 150 osób. Ta pora roku i ograniczona liczba miejsc sprawiają, że warto rozważyć alternatywę. Są nią źródła Sanu, przez które przechodzi droga w kierunku Opołonka. Jest to ostatnie miejsce na południu Polski, do którego można legalnie dojść bez większego problemu. Nie obędzie się jednak bez wysiłku, i to całkiem sporego. Na wycieczkę do źródeł Sanu najlepiej wystartować z parkingu w Bukowcu. Prowadzi do niego kiepskiej jakości droga z Tarnawy Niżnej – to prawdziwy koniec świata, na którym napęd 4×4 i wyższe zawieszenie w Maździe nieraz ratowały mi skórę. Latem dojazd, poza tym, że trzeba zdjąć nogę z gazu, nie stanowi większego problemu. Trasa piesza z Bukowca do źródeł Sanu w obie strony liczy ok. 22 km. Nie ma tam żadnej infrastruktury, zasięgu i nawet w szczycie sezonu nie spotkamy zbyt wielu turystów. To wycieczka dla koneserów.

Parking w Bukowcu
Źródła Sanu

Wschód – zakole Bugu w okolicach Zosina

Wybierając się na najbardziej wysunięty punkt Polski na wschód, zalecane jest wcześniejsze zgłoszenie tego faktu Straży Granicznej. Zatelefonowałem do jednostki w Horodle i po podaniu danych mogłem bez stresu udać się do celu. Jak tam dotrzeć? W zależności od stanu polnej drogi sprawa może się nieco skomplikować. Rozmawiając z funkcjonariuszami, zasięgnąłem języka odnośnie tego, dokąd można dojechać samochodem – wskazano mi „zbiornik na wodę”, którego nie da się przegapić. Rzeczywiście, po ok. 5 minutach jazdy wyboistą drogą dojechałem do zbiornika. W przypadku aut z niższym zawieszeniem odradzam wjeżdżanie tam po opadach.
Idąc wzdłuż rzeki, natrafiłem najpierw na słupek graniczny. Poszedłem jeszcze dalej i po chwili dostrzegłem nikłą ścieżkę w prawo, schodzącą w kierunku wody. Tam zobaczyłem tablicę potwierdzającą, że znalazłem się na zakolu Bugu – w najbardziej wysuniętym na wschód miejscu w Polsce!

Zakole Bugu
Miejsce przy zbiorniku wodnym
Początek drogi polnej

Zachód – okolice Cedyni

Na koniec zostawiłem najprostszy ze skrajnych punktów. W okolicach Cedyni znajduje się on nad brzegiem Odry i można dojechać do niego samochodem. Miejsce samo w sobie jest ciekawe. Tuż obok stoi pomnik monumentalnego orła, który upamiętnia bitwę pod Cedynią z 972 roku.

Symboliczny głaz

Środek gratis!

Kiedy dotarłem na wschód, pomyślałem, że temat mogę uznać za zamknięty. Wtedy jednak przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł! Przecież poza skrajnymi punktami gdzieś musi być środek. I tego długo szukać nie musiałem – znajduje się w Piątku. To niewielkie miasteczko położone na północ od Łodzi. Łatwo można dostać się do niego z autostrady A1, więc kiedy tylko nadarzyła się okazja, zabrałem Mazdę do tego punktu. Dopiero wtedy poczułem, że definitywnie zamknąłem temat.