ROZSTRZYGNIĘCIE KONKURSU

Są miejsca, do których wraca się myślami.
Opowiedz o swoim lub pokaż je na zdjęciu

Ponad 300 historii, setki powodów, by ruszyć w drogę

„Są miejsca do których wraca się myślami” – konkursem zachęcającym do podzielenia się zdjęciem lub opisem miejsca, które Cię zachwyciło świętowaliśmy 10-lecie projektu Slow Road by Mazda. Zaprosiliśmy Was do podzielenia się największym turystycznym odkryciem w Polsce, miejscem, które Was inspiruje i zachęca, by podróżować wolniej i bardziej świadomie.

Wasze konkursowe odpowiedzi sprawiły nam ogromną przyjemność. Otrzymaliśmy ponad 300 zgłoszeń: około 280 komentarzy pod konkursem na Facebooku oraz blisko 20 historii przesłanych mailowo. Były wśród nich wyjątkowe miejsca, autorskie zdjęcia i przede wszystkim bardzo osobiste opowieści. Niektóre pełne zachwytu, inne wzruszające, jeszcze inne przypominające, że najpiękniejsze podróże często zaczynają się całkiem niedaleko domu.

Co ciekawe, w odwiecznym pojedynku gór z nadmorskimi plażami tym razem zdecydowanie zwyciężyły góry, gdyż jak wynika z Waszych zgłoszeń zdobywają Wasze serca o każdej porze roku.

Wybór zwycięzców nie był łatwy. Każde zgłoszenie było przecież małą mapą czyichś wspomnień, zachwytów i odkryć. Nagroda główna – Mazda CX-5 z pełnym bakiem paliwa na cały weekend, gotową na kolejną niezapomnianą trasę trafia w ręce Pana Roberta Radomskiego, który rekomenduje przełęcz Łapszanka, jako najlepszy punkt widokowy na Tatry. Wyróżnienia – 5 zestawów piknikowych z kolekcji Slow Road by Mazda trafiają do autorów zgłoszeń przedstawionych poniżej.

Dziękujemy wszystkim, którzy podzielili się swoją historią. Ponad 300 zgłoszeń otrzymanych od Was to najlepszy dowód, że Slow Road to coś więcej niż sposób podróżowania. To ciekawość świata, uważność i energia do odkrywania przepięknych zakątków Polski.

Wasze historie zostają z nami na dłużej. I mamy nadzieję, że będą inspiracją, by czasem skręcić z głównej drogi, zwolnić i odkryć Polskę na nowo.

Bo najlepsze historie zaczynają się wtedy, gdy mamy w sobie gotowość, by otworzyć się na nowe doświadczenia.

Nagroda główna

Mazda CX-5 na weekend z pełnym bakiem paliwa

Laureat: Pan Robert Radomski

Moim miejscem w Polsce jest Łapszanka. To miejsce, do którego nie jedzie się tylko po widok. Jedzie się po spokój. Droga prowadząca przez Pieniny i Spisz zwalnia tempo, a gdy na horyzoncie pojawiają się Tatry, ma się ochotę zatrzymać i po prostu patrzeć. Ten kadr przypomina mi, że najpiękniejsze wspomnienia rodzą się wtedy, gdy nie gonimy celu, lecz cieszymy się samą drogą…

Wyróżnienia w konkursie

Pani Beata Dzięcioł
Bieszczady
Tekst jako komentarz na FB (link):

Moje największe odkrycie turystyczne w Polsce? Miejsce, w którym zgubiłam pośpiech. 🌿
Bieszczady.
Nie zapamiętałam ich przez liczbę kilometrów na szlaku ani przez ilość odwiedzonych atrakcji. Zapamiętałam je przez ciszę. Przez drogę, na której można zwolnić. Przez moment, kiedy człowiek patrzy przed siebie i nagle przestaje myśleć o tym, co było wczoraj i co trzeba zrobić jutro.
I właśnie dlatego wierzę w podróżowanie bliżej, wolniej i bardziej świadomie.
Bo czasami nie trzeba szukać niezwykłych miejsc na drugim końcu świata. Wystarczy zatankować, ruszyć przed siebie i pozwolić Polsce trochę nas zaskoczyć.
A gdybym dostała weekend z Mazdą CX-5? Nie wybrałabym najkrótszej trasy. Wybrałabym najładniejszą. 🚗💚

Pan Dawid Czyż 
Fragment treści wiadomości e-mail.

Niektóre miejsca poznaje się dwa razy: najpierw na ekranie, a później naprawdę.
Tak było z zamkiem w Radzyniu Chełmińskim. Znałem go z serialu „Samochodzik i Templariusze” – świata zagadek, tajemnic i poszukiwania tego, co ukryte. Kiedy w końcu stanąłem przed jego ceglanymi murami, okazało się, że najciekawsze zaczyna się właśnie tam, gdzie kończy się filmowy kadr.
Można wejść między ruiny, dotknąć starych cegieł, zajrzeć w ciemne przejścia i przez chwilę samemu poczuć się jak ktoś, kto właśnie trafił na ślad dawnej tajemnicy.
Właśnie za to lubię podróże po Polsce. Nie za odhaczanie kolejnych punktów na mapie, ale za historie, które każą skręcić z głównej drogi i sprawdzić, co kryje się dalej.
Radzyń nie zakończył tej wyprawy. Kolejnym śladem Pana Samochodzika został Malbork. A na naszej mapie wciąż jest miejsce na następne.
Bo najciekawsze historie nie zawsze kończą się wraz z napisami. Czasem właśnie wtedy zaczyna się droga.

Użytkownik EMI013
Fragment treści wiadomości e-mail.

Polska jest pięknym i zróżnicowanym przyrodniczo krajem, dzięki czemu ma wiele do zaoferowania. Jako miłośnik natury, ciszy i spokoju, staram się szukać miejsc najmniej przez człowieka zmienionych, a Bory Tucholskie oraz ich okolice zdecydowanie należą do jednych z takich miejsc. Natomiast z całego serca polecam szczególnie rezerwat przyrody Jeziorka Kozie, gdzie dosłownie jedynym słyszalnym dźwiękiem, gdy nie wieje wiatr, okazało się trzepotanie skrzydeł ważki. Piękne miejsce, z ciekawym mikroklimatem występującym tylko na torfowiskach. Gorąco polecam!

Pani Karolina Tokarz – Piwniczna-Zdrój
Fragment treści wiadomości e-mail.

Każda podróż daje mi coś wyjątkowego. Zachwycam się górami, jeziorami, zamkami i urokliwymi zakątkami Polski. Za każdym razem wracam z głową pełną pięknych wspomnień i myślę: „To było niesamowite”.

A potem wracam do domu – do Piwnicznej-Zdroju – i wiem, że dla mnie nie ma piękniejszego miejsca. To tutaj góry witają mnie o poranku, szum Popradu uspokaja po długim dniu, a każdy zakątek przypomina, że najpiękniejsze miejsca to te, z którymi łączą nas emocje.

Dla wielu to tylko punkt na mapie. Dla mnie Piwniczna-Zdrój jest centrum

świata, mojego świata  – miejscem, do którego zawsze chcę wracać i które niezmiennie zachwyca mnie na nowo.

Dlatego właśnie weekend z Mazdą byłby dla mnie czymś wyjątkowym. Chciałabym wyruszyć w kolejną podróż, odkrywać nowe miejsca i po raz kolejny przekonać się, że choć Polska jest pełna niezwykłych zakątków, moje serce zawsze prowadzi mnie z powrotem do Piwnicznej-Zdroju.

Pan Maciej Szuszczykiewicz
Fragment treści wiadomości e-mail.

Są takie miejsca na mapie, które większość kierowców mija w pędzie, goniąc za popularnymi drogowskazami na Mazury. I całe szczęście! Dzięki temu Górznieńsko-Lidzbarski Park Krajobrazowy, ukryty gdzieś na styku trzech województw, wciąż pozostaje tak cudownie spokojny i nieodkryty.
Wracam tu drugi rok z rzędu, obowiązkowo w kwietniu. To ten krótki, magiczny moment, kiedy wszystko dopiero budzi się do życia. Zdjęcie w załączniku dobrze oddaje ten klimat – drewniany domek na uboczu, budząca się wiosna i totalny reset od codziennego, cyfrowego szumu.
Dla mnie to miejsce to absolutny raj. Długie, proste leśne dukty, zjazdy w doliny, pagórki i ukryte jeziora – z perspektywy siodełka rowerowego to czysta poezja. Tu się nie pędzi, tu chłonie się przestrzeń w swoim własnym tempie. To moje największe turystyczne odkrycie w duchu „slow” – miejsce, które udowadnia, że czasem najpiękniej jest zjechać z głównej trasy i po prostu zgubić się w lesie.