10 MIEJSC NA JURZE KRAKOWSKO-CZĘSTOCHOWSKIEJ, KTÓRE CIĘ ZASKOCZĄ

[Ten wpis powstał w ramach obchodów 10. rocznicy istnienia projektu Slow Road by Mazda]

Jura to mój dom. To tutaj, w okolicach Częstochowy, stawiałem swoje pierwsze fotograficzne kroki, szukając idealnego światła na wapiennych ostańcach. Mimo że przez ostatnie 20 lat zjeździłem z aparatem całą Polskę i pół Europy ten kawałek Polski zawsze ma dla mnie wyjątkowy magnetyzm. Wyżyna Krakowsko-Częstochowska to jednak znacznie więcej niż tylko popularne, oblegane w weekendy zamki na Szlaku Orlich Gniazd.

W filozofii „slow road” chodzi o to, by zwolnić, zjechać z głównej arterii i pozwolić sobie na zachwyt w miejscach nieoczywistych. Za kierownicą Mazdy wielokrotnie przemierzałem tutejsze, wijące się wśród pól wstęgi asfaltu, szukając spokoju i kadrów, które zostają pod powiekami na dłużej. Najchętniej z otwartym dachem, niespiesznie i bez sztywnego planu. Przed Wami dziesięć miejsc na Jurze, które wciąż potrafią zaskoczyć – nawet tych, którym wydaje się, że znają ten region na wylot.

1. Dolinki Krakowskie

Bliskość aglomeracji sprawia, że wielu turystów łatwo je przeocza, pędząc w stronę najbardziej znanych jurajskich warowni. A to błąd. Dolinki Krakowskie, takie jak Bolechowicka, Kobylańska czy Będkowska, to ciche labirynty ukryte pomiędzy imponującymi, pionowymi skałami. Z punktu widzenia reportażysty i pejzażysty to miejsca magiczne – zwłaszcza wczesnym porankiem, gdy w zagłębieniach terenu snują się gęste mgły, a pierwsze ciepłe promienie słońca muskają czubki białych ostańców. To idealny teren na niespieszny spacer, podczas którego jedynym dźwiękiem jest echo własnych kroków i kojący szum wody w niektórych dolinkach.

2. Jaskinia Nietoperzowa

Jura to nie tylko to, co nad ziemią, ale i fascynujący, ukryty w mroku świat podziemny. Jaskinia Nietoperzowa w Jerzmanowicach to jedno z największych zaskoczeń w regionie. Kiedy wchodzi się do jej ogromnych komór, łatwo zrozumieć, dlaczego to właśnie to surowe, potężne wnętrze zagrało w „Ogniem i mieczem”. Przestrzeń budzi autentyczny respekt. To miejsce, w którym na chwilę można odciąć się od wszelkich bodźców zewnętrznego świata, poczuć na twarzy specyficzny, jaskiniowy chłód i uświadomić sobie, z jak ogromną cierpliwością natura rzeźbiła te skały przez miliony lat.

Dojazd – kliknij TUTAJ
STRONA WWW

3. Góra Koronna

Jeśli zapytacie mnie o idealny punkt widokowy na Wyżynie, Góra Koronna zawsze znajdzie się w mojej ścisłej czołówce. Wznosząca się nad Doliną Prądnika w Ojcowskim Parku Narodowym, oferuje jedną z najpiękniejszych jurajskich panoram. Znajduje się tam legendarna skała Rękawica, a nieco poniżej tajemnicze wejście do Jaskini Ciemnej w której mroki wkracza się pod opieką przewodnika. Nawet podczas weekendowego szczytu na tym szlaku nie ma tłumów – nagroda w postaci widoków wymaga dość sporego wysiłku – zdecydowanie warto go ponieść!

PUNKT WIDOKOWY

4. Źródło Jordan

W powolnym podróżowaniu najpiękniejsze bywają odkrycia w skali mikro. Źródło Jordan, dyskretnie ukryte w dolinie rzeki Dłubni (w okolicach Ściborzyc), to właśnie taka mikroskopijna perełka. Krystalicznie czysta, lodowata woda wybija tu prosto z wapiennego podłoża, tworząc urokliwe rozlewisko o błękitnawo-zielonej barwie. Rzadko docierają tu głośne wycieczki, co sprawia, że można usiąść na brzegu, zamknąć oczy i po prostu chłonąć ciszę. To genialny punkt startowy do eksploracji mniej znanej, wschodniej flanki Jury. Wyglądem bardzo przypomina Błękitne Źródła, popularną atrakcję w Tomaszowie Mazowieckim. Tu jednak klimat dookoła jest zgoła inny, bo w to miejsce dociera niewielu turystów.

PARKING
ŹRÓDŁO

5. Pola w Sułoszowej

Wielu zachwyca się tym widokiem, nazywając go „polską Toskanią”, choć dla mnie Sułoszowa ma swój własny, szorstki i niepodrabialny urok. To jedna z najdłuższych „ulicówek” w Polsce, ale jej prawdziwe piękno widać dopiero z perspektywy drona. Paski wąskich pól uprawnych, rozchodzące się prostopadle od głównej osi drogi, tworzą hipnotyzującą, geometryczną układankę, która drastycznie zmienia kolory wraz z rytmem pór roku. Przejazd przez Sułoszową i wąskimi asfaltowymi drogami wśród okolicznych pól to czysta radość z prowadzenia samochodu, zwłaszcza gdy jesienne, popołudniowe słońce kładzie długie cienie na mocno pofałdowanym terenie.

Dojazd – kliknij TUTAJ

6. Zamek Pilcza w Smoleniu

Szlak Orlich Gniazd kojarzy się zazwyczaj z surowymi ruinami, ale zamek w Smoleniu to wspaniały przykład tego, jak mądra rewitalizacja nie musi niszczyć ducha historii. Ukryta w gęstym, bukowym lesie rezerwatu Smoleń, smukła wieża zamkowa dosłownie wyrasta ponad korony drzew. Wchodząc na górę, podziwia się wielokilometrową przestrzeń. Miejsce to nabiera mistycznego charakteru w październiku, kiedy otaczająca zamek buczyna mieni się setkami odcieni rudości.

Dojazd – kliknij TUTAJ
STRONA WWW

7. Zajazd Hetman

Prawdziwe podróżowanie to również odkrywanie regionu przez podniebienie. Będąc na Jurze, po prostu trzeba spróbować regionalnej kuchni. Zajazd Hetman to kulinarny przystanek, który idealnie wpisuje się w klimat niespiesznej eksploracji środkowej części Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej. Zamiast bezdusznego, szybkiego jedzenia w biegu, warto zatrzymać się tu na solidny, tradycyjny posiłek. To regionalna klasyka, która błyskawicznie regeneruje siły przed kolejnymi popołudniowymi plenerami.

Dojazd – kliknij TUTAJ
STRONA WWW

8. Pustynia Siedlecka

Wszyscy słyszeli o Pustyni Błędowskiej, ale to nieco zapomniana Pustynia Siedlecka jest miejscem, które daje prawdziwe poczucie wolności. To piaskowy ewenement, na którym można poczuć się jak w innej strefie klimatycznej. Złocisty piasek kontrastujący z głębokim błękitem nieba to absolutnie fenomenalny materiał do fotograficznych eksperymentów z minimalizmem. Idealny punkt, by rozprostować nogi po dłuższej trasie, przejść się po nagrzanych słońcem wydmach i odetchnąć pełną piersią. W ostatnich latach zmieniły się przepisy i obecnie po terenie pustyni nie jeżdżą już quady, motory i terenówki. Jak na pustynie przystało – jest tam cicho i spokojnie.

9. Okiennik Rzędkowicki

Skały Rzędkowickie to legendarna mekka wspinaczy. Jednak nawet jeśli w bagażniku zamiast liny i uprzęży wozicie tylko aparat, warto tu przyjechać dla samego Okiennika (nie mylić z Wielkim w okolicach Skarżyc!). Ten naturalny prześwit w skale to gotowy kadr, idealnie skomponowany przez samą naturę. Najbardziej lubię tu bywać o świcie, kiedy na ścianach nie ma jeszcze ludzi, a szorstki wapień jest wciąż chłodny i pokryty rosą. Spojrzenie przez to skalne okno na budzący się jurajski krajobraz genialnie resetuje głowę.

Do Okiennika prowadzi stroma, wąska ścieżka, której początek znaleźć można po prawej stronie skały nazywanej Garażem (duże skalne schronisko).

PARKING
OKIENNIK

10. Klasztor w Imbramowicach

Na koniec naszej trasy miejsce, w którym czas kapituluje i dosłownie się zatrzymuje. Zespół Klasztorny Sióstr Norbertanek w Imbramowicach, położony w malowniczej dolinie rzeki Dłubni, to oaza rzadko spotykanego spokoju. Barokowy kompleks emanuje ciszą, która w dzisiejszym, przebodźcowanym świecie stała się najbardziej luksusowym towarem. Jego dzisiejsza, późnobarokowa bryła skrywa mistrzowską grę światła zaprojektowaną w XVIII wieku przez wybitnego architekta Kacpra Bażankę. Stworzył genialnie zaprojektowaną przestrzeń kościoła, w której światło odbijające się od luster tworzy widowiskową grę, inspirowaną rzymską architekturą z przełomu XVII i XVIII wieku. Od 2003 roku Imbramowice są oficjalnym sanktuarium Męki Pańskiej. Wynika to z silnego, trwającego od XIX wieku kultu łaskami słynącego obrazu Pana Jezusa Cierpiącego.

Dojazd – kliknij TUTAJ
STRONA WWW