10 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO ODWIEDZIĆ SUWALSZCZYZNĘ

W filmie, który powstał z okazji 10-lecia projektu Slow Road by Mazda, powiedziałem, że moim ulubionym zakątkiem w Polsce jest Suwalszczyzna. Czuję, że wypada rozwinąć nieco tę myśl i choć już wiele razy pisałem o tych okolicach, to tym razem postanowiłem wyłożyć kawę na ławę. Podaję 10 powodów, dla których warto odwiedzić Suwalszczyznę!
1. Tu jest wszystko!
Suwalszczyzna pod względem różnorodności krajobrazu nie ma sobie równych w Polsce. Warto też zaznaczyć, że jej pejzaż ukształtował się stosunkowo niedawno, bo po ostatnim zlodowaceniu. Mowa tu więc nie o milionach, ale tysiącach lat. Potężne masy lodu z niesionym materiałem najpierw rzeźbiły teren, przesuwając się na południe, a następnie, kiedy klimat się ocieplił i lądolód się cofał, natura dokończyła swoje dzieło.
Są na Suwalszczyźnie morenowe wzgórza, rynnowe jeziora i ogromne głazowiska. Napisałem, że „jest wszystko”, czyli coś na kształt gór (Góry Sudawskie), coś na kształt morza (Wigry). Dodać do tego trzeba meandrujące rzeki (Czarna Hańcza, Rospuda czy Marycha), które przecinają bujne lasy Puszczy Augustowskiej. Suwalszczyzna jest więc miejscem, gdzie odnajdą się ci, którzy lubią wypoczywać nad wodą. Jasne, plaże nie są tak szerokie jak nad morzem, ale z pewnością w Bałtyku nie znajdzie się tak przejrzystej wody jak np. w Jeziorze Kameduł. Jeśli ktoś lubi widok przysłonięty przez wzgórza i pagórki, to również na Suwalszczyźnie się nie zawiedzie. Przyznam, że można się nieźle zdziwić, jak duże są te różnice wysokości. Wie o tym każdy, kto choć raz próbował pojeździć po Suwalszczyźnie na rowerze.
2. Tu jest spokój!
Suwalszczyznę – jeszcze i oby jak najdłużej – od pobliskich Mazur odróżnia to, że nawet w szczycie sezonu panuje w niej błogi, sielski spokój. Oczywiście znajdą się miejsca „gwarne”, ale one występują głównie punktowo i skupiają się wokół najpopularniejszych atrakcji. Poza szlakiem rowerowym dookoła Wigier nigdzie i nigdy w tym regionie nie miałem poczucia „tłoku”. Nigdy też – a jeżdżę na Suwalszczyznę od dobrych 20 lat – nie miałem problemu ze znalezieniem miejsca na parkingu czy czekaniem w kolejce do jakiejkolwiek atrakcji. Zaznaczam, są wyjątki: Augustów, Stary Folwark, Wigry. Poza tym – cisza i spokój.
Jak ten spokój się objawia? A po cichu! Można zatrzymać się gdzieś na środku szutrowej drogi, wysiąść na chwilę z auta i posłuchać: ptaków, szumu traw i tego błogiego „nic”. Trudno jest ten nieopisywalny spokój opisać słowami – polecam go doświadczyć i zapewniam, że wtedy moje nieudolne próby wyjaśnienia, o co w tym temacie chodzi, bardzo szybko staną się jasne.
3. Tu jest woda!
Wspomniałem już o jeziorach, ale ten temat trzeba rozwinąć. Ile ich jest? Najprościej napisać: pełno! Są praktycznie na każdym kroku. Czasem tak wielkie, że przypominają morze, a czasem tak małe, że można pomylić je z przydomowym oczkiem wodnym. Natura nie poskąpiła Suwalszczyźnie jezior. Są tam akweny, nad którymi można plażować i zażywać w nich kąpieli. Są też takie, których niedostępne brzegi pozwalają obserwować je jedynie z daleka.
Najgłębsze jezioro w Polsce, czyli Hańcza, jest mekką dla nurków. Z perspektywy przeciętnego turysty suwalskie jeziora są idealnym miejscem, żeby zatrzymać się na krótszy czy dłuższy przystanek. Fakt, że ich brzegi nie są łatwo dostępne, zmusza do wybierania tych punktów, do których można dostać się legalnie. Tych może nie jest dużo, ale jeśli skreśli się z listy te najbardziej popularne, jak np. plażę nad Jeziorem Pobondzie czy plażę w Starym Folwarku nad Wigrami, to naprawdę znaleźć można oazy ciszy i spokoju.
Polecam też zabrać ze sobą kajak. Najlepiej taki dmuchany! Ja testowałem to rozwiązanie we wrześniu 2025 roku i nadal uważam, że jest ono wręcz idealne do poznawania uroków suwalskich jezior.
4. Tu jest rzeka!
Woda na Suwalszczyźnie nie tylko stoi, ale także płynie. Ze świecą można szukać w Polsce drugiej tak malowniczej rzeki jak Czarna Hańcza! Ani trochę nie dziwi mnie to, że od lat zajmuje najwyższe pozycje w rankingach najpopularniejszych rzek wśród kajakarzy. Na Czarnej Hańczy potrafią tworzyć się korki jak na autostradzie!
Czarną Hańczę warto jednak poznać nie tylko z perspektywy kajaka z wiosłem w dłoni. Ta rzeka jest naprawdę wyjątkowa, a przekonać się o tym można m.in. w trakcie spaceru wzdłuż jej brzegu między Turtulem a Błaskowizną. W wersji minimum polecam wybrać się na Głazowisko Bachanowo. Co takiego wyjątkowego jest na tym odcinku? Czarna Hańcza nie przypomina tam spokojnie meandrującej rzeki. Wygląda tam jak rwący górski potok z kamienistym dnem.
Ciekawy odcinek rzeki znaleźć można również w Suwałkach. Tam co prawda odarto ją z dzikości, ale w naprawdę pomysłowy sposób wykorzystano jej potencjał, tworząc malownicze bulwary i tereny spacerowe dookoła. Jest tam również piękna wyspa… Zmotoryzowanym turystom polecam również wycieczkę szlakiem mostów na Czarnej Hańczy. Wspaniała przygoda!
5. Ale kanał!
W wodnym trio brakuje ostatniego elementu, czyli Kanału Augustowskiego. To jest dopiero atrakcja! Muszę przyznać, że kiedyś w ogóle nie doceniałem walorów historycznych tego zabytku hydrotechniki. W 2026 roku postanowiłem zobaczyć te śluzy, przy których jeszcze nie byłem i… zauroczył mnie ten kanał! Do tej pory znałem głównie te popularne śluzy: Paniewo, Przewięź czy Augustów. W Polsce jest ich jednak aż 14, a 4 kolejne są jeszcze na Białorusi.
Nie chcę tu zanudzać datami czy danymi technicznymi – te bez problemu znaleźć można w sieci. Ja chcę rozpalić iskrę do odwiedzenia wszystkich zabytkowych elementów kanału, które są dostępne. Co mnie tak do niego przekonało? Była to Śluza Perkuć. Bodaj najmniej znana wśród tych, którzy wzdłuż kanału podróżują rowerem czy samochodem. Przyczynia się do tego fakt, że jest oddalona od cywilizacji i nie można w jej pobliże dojechać samochodem. Położona wśród gęstych lasów, zupełnie na uboczu, jest moim zdaniem najpiękniejszą ze śluz na całym Kanale Augustowskim.
6. Tu są rekordy!
Najgłębsze jezioro w Polsce – Hańcza – jest na Suwalszczyźnie. Suwalski Park Krajobrazowy utworzony w 1976 roku jest najstarszym parkiem krajobrazowym w Polsce. W okolicach Bachanowa znajduje się największe skupisko głazów narzutowych, których jest ok. 10 tys. Najwyższe wiadukty kolejowe w Polsce, czyli Stańczyki, to również atrakcja z pogranicza Suwalszczyzny i Mazur. Warto też wspomnieć, że ten region uznawany jest za najzimniejszy w Polsce.
Sporo tych „rekordów” jak na tak mały teren. Moim zdaniem bardzo ciekawym i mało znanym jest wśród nich Klonownica, najkrótsza rzeka żeglowna w Polsce. Ma zaledwie 800 m! Łączy Jezioro Necko i Białe Augustowskie. Jest to prawdopodobnie jedyna rzeka w Polsce, którą w całej rozciągłości można zobaczyć z lotu ptaka. Specjalnie wybrałem się na rejs wycieczkowy z Żeglugą Augustowską, żeby przepłynąć po tej najkrótszej polskiej rzece. Polecam!
7. Tu jest pysznie!
Najpopularniejsze potrawy z Suwalszczyzny? Sękacze i kartacze. Dodać do tego oczywistego zestawu muszę jeszcze ryby! Ta kraina to przecież królestwo jezior, a co za tym idzie – i restauracji serwujących pyszne ryby. Kuchnia regionalna w północno-wschodniej Polsce ma sporo dań wspólnych, które spotkać można od południowych granic Podlasia aż po północne krańce Suwalszczyzny. Będą to, obok kartaczy, babka ziemniaczana i kiszka ziemniaczana. Ja z tego trio preferuję tylko dwa pierwsze, ale jak wiadomo – o gustach się nie dyskutuje.
A co z rybami? Te są na Suwalszczyźnie pyszne! A najpyszniejsze moim zdaniem znaleźć można w Wiejskim Zakątku nad Wigrami, w malutkiej wsi Rosochaty Róg. Ilekroć jestem w promieniu 50 km od tego miejsca, to wybieram się tam na filet z sandacza. Lepszego w tych okolicach nie jadłem.
A co z sękaczami? Te zobaczyć można na wystawach sklepowych w wielu miejscach. Jeśli jednak ktoś chce spróbować tradycyjnego smaku sękacza, to musi udać się w okolice Sejn. Działa tam Domowy Wypiek Sękaczy u Marzeny. Ich smaku nie da się opisać, bo słowa tylko by go umniejszały – trzeba go spróbować. Przed przyjazdem lepiej jednak zadzwonić kilka dni wcześniej i złożyć zamówienie, bo sękacze u pani Marzeny znikają w oka mgnieniu.
8. Tu się można wyspać!
Chyba w żadnym innym zakątku Polski nie wysypiam się tak, jak na Suwalszczyźnie. Ten punkt w naturalny sposób łączy się ze spokojem i ciszą, o których pisałem wcześniej. Ilekroć jestem w tych okolicach, zatrzymuję się we wsi Rowele, a dokładniej w siedlisku Cisowe Wzgórze. Pisałem o nim już wielokrotnie i niezmiennie od 10 lat uważam, że jest to jedno z najbardziej klimatycznych siedlisk w Polsce. Jak tam się śpi! Dookoła nic, tylko natura i morenowe wzgórza. Latem czasem krowa zamuczy czy bocian zaklekocze. A tak poza tym to cisza i powietrze, które musi mieć jakieś właściwości magiczne. Czasem śpię tam dosłownie parę godzin, bo zrywam się na wschód słońca, a wyspany jestem jak po kilkunastogodzinnym śnie. A ileż to razy zasnąłem tam w hamaku zawieszonym na skraju łąki, gdzie do snu kołysał mnie wiatr…
Klimatycznych miejsc na spędzenie weekendu na Suwalszczyźnie jest całkiem sporo. Moim zdaniem Cisowe Wzgórze daleko w tyle zostawia konkurencję, która i tak wysoko plasuje się w moim mniemaniu.
9. Tu noga sama schodzi z gazu!
Na całej Suwalszczyźnie znaki z ograniczeniem prędkości nie są mi potrzebne. Noga sama schodzi z gazu. Czasami ze względu na stan wyboistej drogi, ale częściej ze względu na piękne widoki. Kiedy zjedzie się na boczne drogi, to można bez końca cieszyć oczy tym, co roztacza się dookoła. Kształtne pagórki i przechadzające się po nich krowy. No i te różnice wysokości, czyli nieustanne zjazdy i podjazdy. Co będzie za kolejnym zakrętem? Przygoda! A czasem koniec drogi, która urywa się nagle bez zapowiedzi.
Ileż to razy błądziłem niespiesznie wśród tych morenowych wzgórz w poszukiwaniu ciekawych kadrów. Chcąc ułatwić poszukiwania, mogę tym, którzy tam nigdy nie byli, podać prostą trasę: Rutka-Tartak – Potopy – Ejszeryszki – Wiżajny. Niezapomniane przeżycia gwarantowane!
10. Tu jest co zwiedzać!
Mimochodem w pozostałych punktach wymieniłem już dość sporo atrakcji. Warto podkreślić, że Suwalszczyzna to nie tylko natura i dzikie ostępy, ale także sporo ciekawych miasteczek i muzeów do zobaczenia. Zwiedzanie polecam rozpocząć od wizyty w Muzeum Okręgowym w Suwałkach, w którym bliżej poznaje się historię regionu z bardzo różnych perspektyw.
Miastem, które bardzo lubię, jest również Augustów. Ciekawie łączy się tam małomiasteczkowy klimat z sezonowo wypoczynkowym charakterem okolic. W Sejnach czy Puńsku też jest sporo do zobaczenia – muzea, skansen i zabytki sakralne. O nudzie nie ma mowy, więc jeśli ktoś będzie potrzebował zmienić nieco charakter wyjazdu, to można to zrobić bez najmniejszego problemu, opuszczając progi sanktuarium natury, żeby wkroczyć w progi zabytkowego sanktuarium w Sejnach, czyli Bazyliki Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny wraz z przyległym klasztorem podominikańskim. Jest to prawdziwa perła architektury reprezentująca rzadki barok wileński. Są na Suwalszczyźnie również kameralne miejsca – Dwór Miłosza w Krasnogrudzie, Galeria Andrzeja Strumiłły w Maćkowej Rudzie czy Muzeum Mongolii w Budzie Ruskiej. Jest co zwiedzać!







































