Jesteś tutaj:

MAZDA MX-30

Chłodny niedzielny poranek. Wnętrze samochodu, pomimo tego, że na zewnątrz było rześko emanowało ciepłem. Filc na drzwiach i wykończenia z korka w Mazdzie MX-30 od razu rzucają się w oczy. Szybko zauważyłem też brak dobrze znanego mi przycisku z napisem „Start”. Zamiast niego znalazłem „Power”. Przycisnąłem go i przez chwilę myślałem, że coś poszło nie tak. Po chwili zorientowałem się, że to już po wszystkim. Nie ma co czekać na klasyczny odgłos rozrusznika i dźwięk budzącego się ze snu silnika. Ot, jak za dotknięciem magicznej różdżki Mazda MX-30, w 100% elektryczny samochód, była gotowa do drogi. Czy czekał ją klasyczny dla tych samochodów dzień w miejskich korkach i długie oczekiwanie na parkingu przed biurem? O nie! Postanowiłem sprawdzić jak mazdowy elektryk sprawdzi się w czasie niedzielnego wypadu za miasto. Wszystkie obawy, które miałem w głowie przed podróżą już po kilku chwilach porwał wiatr, a ja delektowałem się napotykanymi po drodze atrakcjami. Podróż bez napięcia, choć jak najbardziej po napięciem. Posłuchajcie…

Dlaczego elektryk?

Na wstępie myślę, że warto wyjaśnić kilka kwestii. Nie czuję się specjalistą, ani nie posiadam szczegółowej wiedzy technicznej, ale wiem jedno – elektromobilność to przyszłość. Można oczywiście wdawać się polemikę i dyskusję nad przeróżnymi aspektami zagadnienia, ale zwolennicy i przeciwnicy tego rozwiązania muszą przyznać jedno. Świat oczekuje zmiany. Wydaje mi się, że stoimy jakże świadomie na progu pewnej epoki. Tak jak w 1885 roku wizja Carla Benza, konstruktora pierwszego samochodu z silnikiem benzynowym Daimlera mogła wydawać się szaleństwem i fanaberią, tak dzisiaj patrząc na „elektryki” trzeba spojrzenia w przyszłość. Może nie tę za rok czy dwa. Chodzi o szersze spojrzenie na problem emisji gazów i postępujące zmiany klimatyczne. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że ostatnie lata to przełom w sposobach pozyskiwania „zielonej” energii. Ta w przyszłości mogłaby napędzać pojazdy elektryczne dając naszej planecie większy oddech. Dosłownie. Istotną kwestią w tej dyskusji i rozważaniach o elektrykach jest świadomość. Musi być ona punktem wyjścia. Idea przyświecająca konstruktorom Mazdy MX-30 jest dla mnie spójna – idziemy w kierunku zmniejszania emisji gazów i przy okazji we wnętrzu auta korzystamy z komponentów z „odzysku”. Odciążamy w ten sposób planetę na dwa sposoby – pozbywamy się śmieci i nie wytwarzamy ogromnej ilości kolejnych. Rozmawiając z przeróżnymi osobami o elektrykach napotykam barierę „świadomości”. Nie każdy chce i nie każdy musi w ten sposób patrzeć na świat. Nie przekonam miłośników kilkusetkonnych silników do jazdy elektrykiem w imię wyższej idei. Pocieszający jest jednak fakt, że odkąd miałem okazję pojeździć z zieloną tablicą rejestracyjną zauważam na polskich drogach całkiem sporo elektryków. To znak, że rewolucja się zaczęła. Bez wystrzału i hałasu. Ważne jednak jest to, że jako ludzkość zrobiliśmy pierwszy krok.

Zobacz najnowsze wpisy na blogu