POŁUDNIOWA JURA

Długość trasy: 86 km
Orientacyjny czas trwania: 1 dzień

Zegarowe Skały to mało znany, ale niesamowity punkt widokowy na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. To właśnie w tym miejscu ma swój początek nasza trasa po malowniczych zakątkach Jury Południowej. Jest przeznaczona głównie dla miłośników spacerów po lesie. Wspomniana formacja skalna to bardzo urokliwy zakątek. Poza punktem widokowym na szczycie jednego z ostańców, są tam również ciekawe groty. Niestety las został w znacznym stopniu wycięty, ale zniszczyło to czar tego miejsca nie prysnął.

Z niewielkiego parkingu udałem się pod ruiny zamku w Smoleniu. Ostatnio został odrestaurowany i zwiedza się go bezpiecznie. Widoki z wieży są przepiękne. Opuściłem zamek i skierowałem się w stronę Wolbromia. Drogą nr 794 jechałem aż do miejscowości Skała. Ten odcinek może nie obfituje w wyjątkowe krajobrazy, ale za to można poobserwować wiejskie życie. Na szczęście jest też dosyć krótki.

W Skale można zaparkować w rynku i przejść się po miasteczku. Stąd nasza trasa prowadzi prosto do Ojcowa. Zanim tam jednak dotarłem, skręciłem w prawo i zwiedziłem zamek w Pieskowej Skale. Widok z tarasów był bardzo ciekawy. Tuż obok znajduje się Maczuga Herkulesa, warto ją zobaczyć z bliska. Po tym małym skoku w bok, wróciłem do Ojcowa. Zaparkowałem pod zamkiem i udałem się na długi spacer po Ojcowskim Parku Narodowym. Wariantów wycieczek jest tutaj co niemiara. Najkrótsza prowadzi przez wystawę przyrodniczą w muzeum do Bramy Krakowskiej. Zajmuje około dwóch godzin i pozwala poznać jedynie namiastkę piękna Doliny Prądnika. Inny szlak widokowy przebiega przez Okopy, wymaga zarezerwowania kolejnych dwóch godzin. W Ojcowie od lat zaglądam do Piwnicy pod Nietoperzem, gdzie można zjeść bardzo smacznego pstrąga.

Wyjechałem z Ojcowa przez Złotą Górę do głównej drogi Olkusz–Kraków i przedostałem się do Dolinek Podkrakowskich. Zainteresowani zwiedzaniem jaskiń mogą wziąć pod uwagę wizytę w Jaskini Wierzchowskiej lub Jaskini Nietoperzowej. Malowniczymi i krętymi drogami dotarłem w okolice Zelkowa i ponownie stanąłem przed poważnym wyborem. Dolina Kobylańska jest dla tych, którzy lubią dziką przyrodę, leśne ścieżki i błoto na drodze. Z kolei Dolina Będkowska to idealne miejsce na spacer z dziećmi – asfaltowa droga prowadzi przez las,z której i co jakiś czas można z niej podziwiać piękne widoki.

Idealnym zakończeniem tej trasy będzie odwiedzenie niezwykłego miejsca. Z Dolinek Krakowskich pokonałem około 20 km podmiejskich ulic i dojechałem do Piekar tuż obok obwodnicy Krakowa. Zaparkowałem w zaznaczonym na mapie punkcie i ruszyłem na spacer. Widać stamtąd klasztor w Tyńcu odbity w wodach Wisły. Okoliczne łąki i aleje wierzbowe są naprawdę piękne. Trudno uwierzyć, że taki raj znajduje się blisko wielkiego miasta i autostrady A4.

Punktem wysuniętym najdalej na wschód na tej trasie był Jędrzejów. Pojechałem tam z dwóch powodów. Po pierwsze chciałem zobaczyć najstarsze w Polsce Archiopactwo Cysterów z XII w., a po drugie Muzeum im. Przypkowskich. Jego kolekcja zegarów i mierników czasu jest zaliczana do najcenniejszych na świecie.

Klasztor i kościół zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Muzeum również bardzo mnie zainteresowało, a postać Feliksa Przypkowskiego okazała się dla mnie fascynująca. Jego zamiłowanie do pomiaru czasu, astronomii i zegarów słonecznych sprawiło, że w Jędrzejowie zobaczyć można prawdziwe unikaty. Muzeum prezentuje kolekcję zegarów słonecznych od XVI do XX w. Doskonale widać, jak wiele zmieniło się w podejściu do upływających dni, godzin, minut i sekund. Kiedyś to zegarek był towarem luksusowym, a dzisiaj to odmierzany przez niego czas stał się czymś na wagę złota.

Robiło się coraz później, ale w drodze powrotnej do Katowic zboczyłem w dwa urokliwe miejsca. Pierwszym z nich był Okiennik Wielki w okolicach Skarżyc. Samochodem podjechać można szutrową drogą na parking u podnóża tej przepięknej skały. Warto obejść ją dookoła i odnaleźć niewielką ścieżkę w zaroślach prowadzącą na skałę, żeby z bliska zobaczyć niecodzienny otwór. Odradzam i przestrzegam przed wchodzeniem do środka tego otworu, bo jest to śmiertelnie niebezpieczne!

Ostatnim miejscem na mojej trasie były Skałki Rzędkowickie. Jeszcze 10 lat temu podziwiałem je z daleka, ale dzisiaj ich okolica zarosła brzozami. Na spacer po tym terenie wystarczy poświęcić około godziny. Często aż roi się tam od wspinaczy, a przy najpopularniejszych trasach ustawiają się kolejki. To miejsce jest idealnym akcentem na zakończenie podróży w poszukiwaniu czasu, bo wapienne ostańce trwają w tym miejscu od milionów lat. Czas ucieka i warto złapać go jak najwięcej na chwile, w których czuje się jego tętno.

Warte polecenia Miejsca Slow i noclegi na trasie