W ZAKOLACH WARTY

Długość trasy: 80 km
Orientacyjny czas trwania: 1 dzień

Załęczański Park Krajobrazowy to jedna z najmniej znanych części Wyżyny Woźnicko-Wieluńskiej. To właśnie tutaj można zobaczyć ukryte w lesie wapienne ostańce, przepięknie meandrującą Wartę i ślady po osadach z czasów rzymskich. Urok tych terenów odkryjecie, poruszając się samochodem, rowerem lub kajakiem.

Opcja kajakowa pozwoli najlepiej poznać Wartę, wijącą się niczym wąż rzekę. Podróżując rowerem lub spacerując pieszo, możecie trzymać się brzegu, jednak wyprawę utrudnią liczne piaski i brak oznakowanych szlaków. Podróż samochodem po wioskach to świetne przeżycie, podczas którego ujrzycie wiele urokliwych zakątków! Do tego zawsze możecie przystanąć nad rzeką, a jeśli zabierzecie ze sobą rowery, w każdej chwili zmienicie środek transportu!

Trasa rozpoczyna się w miejscowości Przywóz. W tej oazie spokoju ujrzycie cudowne pejzaże oraz pozostałość po czasach antycznych – ukryty w polach kurhan. Stąd ruszyliśmy do Toporowa, gdzie spacerując po drewnianym moście, znów podziwialiśmy leniwie płynącą rzekę. Udaliśmy się do drogi 486, a następnie w kierunku Działoszyna, gdzie warto odbić na Sęsów i Bobrowniki, gdzie znajduje się most z ograniczeniem tonażowym. Droga doprowadziła nas aż do końca asfaltu. W tym miejscu zaparkowaliśmy samochód. Po krótkim spacerze droga powiodła nas pod górę w kierunku zabudowań. Na skraju polany zaczyna się czerwony szlak Jury Wieluńskiej, który prowadzi do punktu widokowego – Góry Zelce. Na jej zboczach możecie podziwiać wiele jaskiń i ciekawych ostańców jurajskich. Podczas powrotu możliwe są dwie drogi. Pierwsza, leśna i pełna dziur, prowadzi wzdłuż rzeki. Po dużych opadach problemem stają się kałuże. To malownicza przejażdżka, w dodatku znacznie skraca czas dojazdu do miejscowości Załęcze Wielkie – polecam ją szczególnie podróżującym autami z wyższym zawieszeniem. Alternatywna trasa, asfaltowa, biegnie do Działoszyna, gdzie szosą nr 42 dojechaliśmy do Parzymiech, skąd skręciliśmy na Załęcze Małe.

Przez Cisową, Załęcze Wielkie, Kępowiznę i Łaszew wróciliśmy na drogę prowadzącą do Przywozu, czyli do punktu, gdzie zaczęliśmy naszą przygodę. Sugerujemy odbyć wycieczkę do Wielunia. Samo miasto nie grzeszy urodą, ale ma swój niepowtarzalny klimat. W Muzeum Ziemi Wieluńskiej można zwiedzić ciekawą wystawę prezentującą ślady pozostałe po przebiegającym tu przed wiekami Szlaku Bursztynowym. Dzień pełen wrażeń warto zakończyć kolacją w klimatycznym bistro The Gar w samym centrum Wielunia.

Warte polecenia Miejsca Slow i noclegi na trasie